Zdarzyło to się... 74 lata temu, czyli Operacja "Meetinghouse" - LesioPM

Zdarzyło to się... 74 lata temu, czyli Operacja "Meetinghouse"

Operacja "Meetinghouse" przez wielu historyków uznawana jest za najbardziej niszczycielski nalot bombowy w historii. W nocy z 9 na 10 marca 1945 roku bombowce Sił Powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych (USAAF)...

5 months ago, comments: 2, votes: 82, reward: $4.38

Operacja "Meetinghouse" przez wielu historyków uznawana jest za najbardziej niszczycielski nalot bombowy w historii. W nocy z 9 na 10 marca 1945 roku bombowce Sił Powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych (USAAF) przeprowadziły nocny nalot dywanowy na Tokio, zrzucając na miasto 1667 ton bomb.


00078DI9BVJ2O71HC122F4.png

Amerykanie szukali możliwości ataku odwetowego na terytorium Japonii po pamiętnym ataku na Pearl Harbour, pierwszy z takich nalotów nastąpił w dniu 18 kwietnia 1942 roku, jednak ten nalot przeprowadzony z lotniskowca "Hornet" miał na celu propagandowe pokazanie Japończykom, że "my też możemy dosięgnąć wasze miasta". Kolejne naloty prowadzono z terytorium Chin, ale były one bardzo ryzykowne i nie przynosiły wymiernych rezultatów. Sytuacja zmieniła się dopiero, kiedy Amerykanie zajęli Mariany. Wyspa Saipan, będąca częścią Marianów, leży zaledwie 2500 km od Tokio. Pozwalało to już na dużo swobodniejsze działanie bombowców. Po serii lotów szkoleniowych 1 listopada 1944 roku wysłano nad Tokio pierwszy samolot rozpoznawczy, a trzy tygodnie później poprowadzono pierwszą wyprawę bombową z udziałem 111 bombowców strategicznych B-29. Operacja nie była wielkim sukcesem amerykanów, podobnie jak kolejne w następnych miesiącach, dopiero wyznaczenie doświadczonego generała dywizji Curtisa LeMay'a na dowódce 12 Armii zmieniło sytuację. Po 19 lutego 1945 roku LeMay postanowił przeanalizować dotychczasową taktykę i wyciągnąć wnioski z porażek. Zauważył, że samoloty lecące na wysokości 9 tysięcy metrów napotykają po drodze bardzo silne prądy atmosferyczne, które rozpraszają formację. Zmieniono więc taktykę prowadzenia nalotu bombowego.

W nocnym nalocie z Marianów wystartowało 334 bombowców B-29, ale tylko 279 z nich zrzuciło bomby na japońską stolicę, większość z nich stanowiły bomby kasetowe E-46, w każdej z nich mieściło się 38 bomb zapalających M-69 wypełnionych napalmem. Była to iście diabelska mieszanka, którą zrzucano ze stosunkowo niskiej wysokości od 700 do 1500 metrów, strategiczne bombowce B-29 zazwyczaj latały zdecydowanie wyżej. Bomby M-69 były wystarczająco ciężkie, aby przebić się przez zwykłe dachy japońskich domów, w innych przypadkach uderzały o ziemię, w obu przypadkach po 3-5 sekundach od uderzenia następowała eksplozja wyrzucająca strumień płonącego napalmu.


00078DIQSMPRQDLYC122F4.png

W części bomb kasetowych E-46 umieszczono również bomby zapalające M-47, które zawierały gaz łuskany i biały fosfor, które zapalały się bezpośrednio po uderzeniu. Pierwsze B-29 zrzuciły bomby w dużym wzorze X, skoncentrowanym na tokijskiej gęsto zaludnionej dzielnicy klasy robotniczej w pobliżu doków zarówno w okręgach miejskich Koto, jak i Chuo. Kolejne samoloty, który nadlatywały nad miasto, używał tego płonącego X jako celu do bombardowania.

Co ciekawe, to bombardowanie zapalające nie wywołało "burzy ogniowej" jak to miało miejsce w przypadku nalotów na Drezno. "Burza ogniowa" to techniczny termin oznaczający pożar, który osiąga taką intensywność, że tworzy i podtrzymuje swój własny system wiatrowy, "wywołuje to dalsze zwiększanie temperatury płomieni i samonapędzający się wzrost natężenia ognia i wiatru, mogący nawet wytworzyć huragan". W przypadku nalotu na Tokio, rozwój ten został uniemożliwiony przez przeważające silny wiatr, ale nawet bez "burzy ogniowej" ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, zniszczeniu uległo przeszło 4 tysiące hektarów miasta, a według danych japońskich, zależnie od ich źródła, zginęło od 72489 do 83792 ludzi.


1024pxFirebombing_of_Tokyo.jpg

W nalocie japońska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła większość z 27 amerykańskich bombowców, kilka spadło z powodów awarii lub zajęcia od ognia ogromnych pożarów. Według oceny szkód, duże japońskie zakłady przemysłu ciężkiego w Tokio pozostały stosunkowo nienaruszone, jednakże naloty i pożary zniszczyły znaczną część przemysłu lekkiego, który stanowił podstawę produkcji drobnych części maszyn i urządzeń, używanych w produkcji zbrojnej. W wyniku pożarów zginęło lub musiało uciekać wielu pracowników, którzy stanowili ważny element dla japońskiego przemysłu wojennego. Ponad 50% przemysłu tokijskiego ulokowana była w dzielnicach mieszkaniowych i komercyjnych, szacuje się, że bombardowanie zapalające skutecznie zmniejszyła o połowę produkcję w całym mieście. Po ataku cesarz Hirohito sam odwiedził zniszczone obszary Tokio. Wywarło to na nim wrażenie.

W ocenie historyków rannych mogło zostać kilkaset tysięcy mieszkańców, a drugie tyle musiało zostać przesiedlonych ze zniszczonych terenów. W 2007 roku Mark Selden podjął się oszacowania gęstości zaludnienia japońskiej stolicy w czasie ataku, w swoim artykule "A Forgotten Holocaust: US Bombing Strategy, the Destruction of Japanese Cities & the American Way of War from World War II to Iraq":

Liczba około 100 tysięcy ofiar śmiertelnych, podana przez władze japońskie i amerykańskie, z których obie mogły mieć własne powody do zminimalizowania liczby ofiar śmiertelnych, wydaje się być prawdopodobnie niska w świetle gęstości zaludnienia, warunków wiatrowych i relacji ocalałych. Średnio 103 tysiące mieszkańców na milę kwadratową (396 osób na hektar) i a w szczytowych poziomach zagęszczenie sięgało 135 tysięcy ludzi na milę kwadratową (521 osób na hektar), najwyższe zagęszczenie dowolnego miasta przemysłowego na świecie i środki przeciwpożarowe absurdalnie nieodpowiednie do tego zadania, 15,8 mil kwadratowych (41 km2) Tokio zostały zniszczone w nocy, kiedy tokijskie ostre wiatry wiatr biczował płomienie, a mury ognia zablokowały dziesiątki tysięcy osób uciekających przed życiem. Szacuje się, że w spalonych obszarach mieszkało półtora miliona ludzi.


1280pxTokyo_19453101.jpg

Biorąc powyższe pod uwagę, należy stwierdzić, że nalot bombowy na Tokio w nocy z 9 na 10 marca 1945 roku był najkrwawszym pojedynczym nalotem bombowym II wojny światowej, z liczbą ofiar większą niż w Dreźnie, Hamburgu, Hiroszimie, czy Nagasaki. Wywarło to ogromne wrażenie na cesarzu, a późniejsze amerykańskie zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki, przekonały go, że szaleństwem byłoby kontynuowanie wojny, w każdych okolicznościach.


Subiektywne opracowanie, które ma na celu przybliżyć czytelnikowi w sposób przystępny wydarzenia historyczne, wspomagałem się materiałami z Wikipedii i innymi. Obrazy pochodzą z Wikimedia na licencji CC0.


You can login with your Steem account using secure Steemconnect and interact with this blog. You would be able to comment and vote on this article and other comments.

Login with Steemconnect

Reply

Comments

No comments