a year ago

Wieki brat nas uratuje przed koronawirusem?

W brytyjskim resorcie zdrowia powstał pomysł aplikacji, która miałaby natychmiast ostrzegać użytkowników o kontakcie z osobą u której potwierdzono zarażenie koronawirusem. W ocenie rządowych doradców pozwoliłoby to stopniowo znosić obecne dość drastyczne ograniczenia, ale przede wszystkim ułatwiła by pracę służbom, które obecnie po zdiagnozowaniu zarażonej osoby muszą mozolnie ustalić inne osoby, z którymi nosiciel mógł mieć styczność w ostatnim czasie. Trzeba jednak zadać sobie jednak pytanie co gorsze: zamknięcie w domu, czy poddanie się ciągłej inwigilacji ze strony państwa.

location3582414_1920.jpg
Image by mohamed Hassan from Pixabay

Na czym polega działanie tej aplikacji? W założeniu wszyscy korzystający z przestrzeni publicznej mają zainstalowaną aplikację, która ma ciągły dostęp do danych lokalizacji GPS i sygnału Bluetooth urządzenia, ponadto korzystając transportu podziemnego, gdzie sygnał GPS jest niewystarczający użytkownik musiałby skanować kod QR np. wagonu, żeby doprecyzować położenie. Tak więc inwigilacja 24/7.

W przypadku, gdyby u któregoś z użytkowników testy potwierdziły COVID-19, aplikacja natychmiast wysyła powiadomienie do innych użytkowników aplikacji, którzy mieli z nim styczność. Osoby te zostały namierzone dzięki temu, że ich smartfony zostały zlokalizowane w tych samych miejscach i czasie co smartfon zarażonego pacjenta. Osoby te zostaną objęte testami i kwarantanną, a miejsca gdzie przebywał zarażony zdezynfekowane.

F4.large.jpg

Czyż to nie piękny idealny świat? Zaproponowane rozwiązanie nie jest autorskim pomysłem Brytyjczyków, gdyż zostało skopiowane rozwiązania, które wprowadził komunistyczny rząd chiński w stosunku do swoich obywateli. Aplikacja "ostrzegająca przed koronawirusem" została wdrożona w Chinach już parę miesięcy temu, podobnie jak w brytyjskiej propozycji była ona "dobrowolna", tzn. chińscy użytkownicy mogli wychodzić do przestrzeni publicznej i korzystać z transportu publicznego tylko wtedy gdy ją zainstalowali na swoich smartfonach.

Zaskakuje, że brytyjscy etycy zauważają, że odgórne rozwiązanie chińskie nie sprawdzi się w zachodnim społeczeństwie, ale niewykluczone, że samo społeczeństwo wymusi na sobie stosowanie tych rozwiązań. Jako przykład podano pracodawców, którzy z "troski" o zdrowie swoich pracowników mogą polecać im korzystanie z aplikacji, albo restauratorów, którzy w trosce o innych klientów w lokalu poproszą dowodu niskiego ryzyka (uruchomioną aplikację) zanim wpuszczą do zatłoczonego lokalu.

Moim zdaniem ani jeden ani drugi argument nie jest w stanie się obronić, myślę, że ze świecą szukać restauratora, który po kilku tygodniach posuchy w interesie będzie przebierał w klientach, podobnie sprawa się ma z pracodawcami. Jednakże nie bez znaczenia jest strach i panika jaka opanowała nasze społeczeństwo, to może być katalizatorem pchającym do odstępstwa od prywatności na rzecz pozornego bezpieczeństwa.

Polska aplikacja "Kwarantanna domowa" również budzi wiele wątpliwości specjalistów od cyberbezpieczeństwa, a na dodatek od dziś jest ona obowiązkowa dla osób objętych kwarantanną domową. Z jednej strony pomysł wydaje się zasadny, gdyż słyszym codziennie o nieodpowiedzialnym zachowaniu niektórych osób, ale z drugiej strony wskazana by było umożliwienie glębszej kontroli społecznej nad aplikacją.

... po kliknięciu opcji Uprawnienia w sklepie Google Play okazuje się, że aplikacja ma szersze uprawnienia, np.:

  • widzi, z jaką siecią Wi-Fi się łączysz;
  • odczytuje zawartość pamięci Twojego urządzenia i może modyfikować lub kasować jego zawartość;
  • odczytuje identyfikator urządzenia i informacje o połączeniu;
    -ma dostęp do aparatu i mikrofonu, może więc nagrywać dźwięk i wideo;
  • odczytuje lokalizację na bazie danych z sieci komórkowej i GPS;
  • ma też kontrolę nad latarką.
    Po zainstalowaniu aplikacji okazuje się, że sprawdza też, jakie inne aplikacje są zainstalowane na telefonie i czy nie ma wśród nich takiej, która oszukuje lokalizację.

źródło: fundacja Panoptykom

Czy okres przechowywania danych osobowych przez 6 lat jest naprawdę absolutnie niezbędny? Ministerstwo nie wyjaśniło tego wyczerpująco. Owszem, na część pytań da się odpowiedzieć bez zaglądania w kod, ale tylko otwarty kod dałby silną gwarancję, że państwo nie przesadza z naruszeniami prywatności.
Owszem, otwarty kod może też ułatwiać sposoby poszukiwania wad w aplikacji. Na tym jednak polega bezpieczeństwo, aby wady znajdować i możliwie szybko usuwać.

żrodło: niebezpiecznik.pl

Rząd Singapuru zrobił ciekawe posunięcie tworząc aplikację Trace Together, która działa podobnie jak brytyjskie i chińskie aplikacje, ale w odróżnieniu do nich jej kod jest open source i został udostępniony w sieci, więc każdy może sprawdzić jakie dane zbiera i przechowuje aplikacja.

Na koniec dygresja dla fanatyków teorii spiskowych, może twórcom tego wirusa nie chodziło o zaszczepienie całej ludzkości, ale o poddanie ich bezwzględnej dobrowolnej inwigilacji.

Artykuł brytyjskich naukowców: https://science.sciencemag.org/content/early/2020/03/30/science.abb6936

  • 74Upvotes
  • $6.46Reward
  • 14Comments

Comments

You can login with your Hive account using secure Hivesigner and interact with this blog. You would be able to comment and vote on this article and other comments.

Reply

No comments