Patrz optymistycznie przed siebie

Codziennie dotykają nas mniejsze lub większe trudności życiowe, przy których niska cena STEEM jest najmniejszym problemem, niektórzy muszą sobie radzić z dużo większymi tragediami. ...

3 months ago, comments: 4, votes: 169, reward: $3.21

Codziennie dotykają nas mniejsze lub większe trudności życiowe, przy których niska cena STEEM jest najmniejszym problemem, niektórzy muszą sobie radzić z dużo większymi tragediami.

graffiti-1450798_1920.jpg

Historia Kasi, którą ostatnio wysłuchałem w podcaście ze ściśniętym gardłem jest jedną z tych, które zdarzają się dziesiątkom ludzi na całym świecie, ale sposób w jaki Kasia poradziła sobie z wywróconym do góry nogami życiem, które z dnia na dzień zmieniło się z chwilą zdiagnozowania guza mózgu u jej męża Daniela, jest gotowym scenariuszem filmowym. Ich życie przed chorobą Daniela nie różniło zbytnio się od życia tysięcy Polaków, no może poza małym wyjątkiem, dzielili wspólną pasję do biegania, a tak naprawdę Daniel rozpalił w Kasi tę pasję. Zaczęło się od "Biegu o pietruszkę" gdzie Kasia zajęła trzecie miejsce i wygrała pęczek marchewek, a następnie przyszedł czas na poważniejsze wyzwania takie jak półmaraton, który przebiegli wspólnie od startu do mety. Kolejnym celem ich wspólnej pasji był maraton w Krakowie, ale na cztery dni przed startem u Daniela zdiagnozowano złośliwego guza mózgu i zamiast na start trafił na stół operacyjny...

Jeżeli zainteresowałem Was tą historią zapraszam do wysłuchania podcastu Warto żyć - Kasia Szałęga. Sami wysłuchajcie niezwykłej historii bardzo silnej kobiety, która pomimo ciągłych przeciwności losu nie poddała się, po śmierci męża odnalazła swoją drogę, którą chce podążać w przyszłości, bo ma dla kogo żyć. Sposób w jaki opowiada jest poruszający, czasami słychać w jej głosie smutek i załamanie, szczególnie, gdy wspomina najtrudniejsze dla siebie momenty życia, ale bije z niej wiele optymizmu, którym wręcz zaraża słuchaczy. Jej opowieści słuchaliśmy wspólnie z żoną w trakcie podróży, w zupełnej ciszy, w pewnym momencie, gdy zdarzyło mi się pociągnąć nosem, żona spojrzała na mnie ze łzami w oczach i zapytała "i co teraz będziemy razem płakać", ale było to wzruszenie pozytywne, no i ten nietuzinkowy happy end. Zapraszam do słuchania, ciekawy jestem waszych opinii.

medal-3684076_1920.jpg

Zysk z tego postu w całości trafi na konto @fundacja z przeznaczeniem na remont KBK, trzeba pomóc Dawidowi w jak najszybszym uruchomieniu KBK po przeprowadzce.