Ostatnio przeczytałem #37 - "Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych" - Piotr Zychowicz - LesioPM

Ostatnio przeczytałem #37 - "Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych" - Piotr Zychowicz

Książka autorstwa Piotra Zychowicza "Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych" jest niezwykle trudną i wstrząsającą lekturą. Zychowicz słynie z bardzo kontrowersyjnego w ocenie wielu publicystów...

a month ago, comments: 4, votes: 105, reward: $0.97

Książka autorstwa Piotra Zychowicza "Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych" jest niezwykle trudną i wstrząsającą lekturą. Zychowicz słynie z bardzo kontrowersyjnego w ocenie wielu publicystów postrzegania historii XX wieku, w swoich książkach nie boi podejmować się trudnych i bolesnych dla Polaków tematów, które nie zawsze stawiają nas (jako naród) na firmamentach i cokołach historii, jak wielu by sobie tego życzyło. Zychowicz po raz kolejny udowadnia, że można być rzetelnym i obiektywnym historykiem w kraju, który miejsce historyków piszących pod dyktando Sowietów, zastąpili skrajnie prawicowi historycy i publicyści, którzy równie chętnie wykorzystują fakty historyczne w dowolny sposób do gloryfikacji lub oczerniania postaci historycznych, zakłamując przy tym historię. U Zychowicza nie ma czarno-białych bohaterów, są przede wszystkim ludzie, bohaterscy i odważni, ale równie ułomni i niedoskonali jak reszta społeczeństwa dotknięta straszliwą wojną, która nawet w najspokojniejszych owieczkach mogła wyzwolić śmiercionośne bestie. I o tym jest ta książka.


5af430f945536.jpeg

Podobnie jest w przypadku książki "Skazy na pancerzach...", autor zdecydował się z całym szacunkiem dla żołnierzy "wyklętych" odbrązowić ich bohaterski wizerunek, którym jesteśmy karmieni na co dzień przez środowiska narodowe. Nie ujmuje "Łupaszce", "Buremu", "Ogniowi" czy "Wołyniakowi" bohaterstwa i odwagi w walce z dwoma okupantami, ale ukazuje ich w zupełnie innym świetle, jako zwykłych ludzi, nie wolnych od wad i emocji, które nimi targały. Zbrodnie, które były ich udziałem są dobrze udokumentowane, oczywiście trudno przypisać wspomnianym bohaterom sprawstwo bezpośrednie, ale nie można jednoznacznie wykluczyć, że pogromy na litewskich, białoruskich i ukraińskich wioskach dokonywały się bez ich wiedzy i "cichej" aprobaty.

Jak wspomniałem na wstępie, książka jest bardzo wstrząsającą lekturą, autor nie oszczędza czytelników przytaczając zeznania świadków ocalałych z pacyfikacji wsi litewskich, białoruskich i ukraińskich. Trudno jest tłumaczyć zezwierzęcenie jakie ogarnęło w wielu przypadkach "żołnierzy wyklętych", jednak należy pamiętać o całym kontekście historycznym, można tylko przypuszczać, że emocje jakie nimi targały kumulowały się przez długie miesiące lub lata, jak w przypadku Mieczysława Pazderskiego "Szarego", który we wrześniu 1939 roku musiał uciekać przed rozjuszonym tłumem w Wierzchowinach.

Ludzie ci byli niezwykle wrogo nastawieni do państwa polskiego i jego armii. 17 września, na wieść o wkroczeniu Armii Czerwonej, zaktywizowali się. Z niecierpliwością wyczekiwali nadejścia „sowieckich wyzwolicieli”. A gdy do Wierzchowin przybył Pazderski i jego ludzie, postanowili się z nimi rozprawić. Oficerowi cudem udało się uciec przed napastnikami – w ostatniej chwili w samej bieliźnie czmychnął przez okno. Towarzyszący mu żołnierze mieli mniej szczęścia. Zostali przez skomunizowanych wierzchowińskich chłopów zamordowani.

Wydarzenie z początku wojny pozostawiło trwały ślad w sercu "Szarego", więc, wrócił do Wierzchowin w dniu 6 czerwca 1945 roku, jako kapitan „Szary” na czele potężnego około 300 osobowego zgrupowania partyzanckiego Narodowych Sił Zbrojnych.

Kolumna wojska wkroczyła do wsi około południa. Żołnierze szli w szyku pieszym, jechali wierzchem i na furmankach. W Wierzchowinach działała miejscowa komunistyczna samoobrona utworzona i uzbrojona przez ubecję – takie wczesne ORMO. Jej członkowie jednak nawet nie myśleli, żeby stawiać opór... Jak wynika z zeznań świadków, żołnierze NSZ szli od domu do domu i – stwierdziwszy, że mają do czynienia z Ukraińcami – zabijali wszystkie osoby zastane w obejściu. Mężczyzn, starców, kobiety i dzieci. Mordowali ich metodycznie, na podwórkach, w domach i stodołach. Często egzekucje poprzedzało znęcanie się nad ukraińskimi mężczyznami.

To tylko jeden z przykładów, których w książce jest dużo więcej, a relacje świadków nie pozostawiają złudzeń, że to nie były przypadkowe ofiary, działania pododdziałów były przemyślane i metodyczne, ich celem była "likwidacja" przede wszystkim współpracowników i zwolenników władzy ludowej przyniesionej Polsce na sowieckich tankach, ale w trakcie akcji priorytety się zmieniały, emocje brały górę i ofiarami żołnierzy wyklętych padali niewinni cywile, starcy, kobiety i dzieci narodowości żydowskiej, ukraińskiej, białoruskiej lub litewskiej.

Autor wielokrotnie powtarza szacunek jakim darzy żołnierzy wyklętych, może dlatego w ostatniej części swojej książki niepotrzebnie próbuje nieudolnie usprawiedliwiać zbrodnie jakich dokonali, między innymi przez porównanie do działań innych polskich formacji i grup społecznych w czasie II wojny światowej. Działania wojenne nigdy nie będą czarno-białe, czyli walki dobra ze złem, czasami ten dobry jest złym i vice versa. Wbrew wszystkim adwersarzom autora uważam, że bardzo dobrze się stało, że taka książka powstała, dzięki bardzo dobrej argumentacji odbrązowi spichrzowe pomniki bohaterskich żołnierzy wyklętych, którzy nie wiele różnili się od innych pełnych wad ludzi doświadczonych straszliwie przez wojnę. Chwała im za walkę z sowieckim okupantem, ale nie można milczeniem pomijać zbrodni jakie były ich udziałem.

Książka zdecydowanie dla ludzi o mocnych nerwach, bo ogrom okrucieństwa w niej przedstawiony jest nie do pojęcia. Ja jej słuchałem w czasie jazdy do Polski z rodziną, to moja żona wielokrotnie prosiła o zmianę na coś innego, bo jak stwierdziła "w tej książce są opisywane same okrucieństwa, aż nie można tego słuchać", ale finalnie udało mi się wysłuchać całą książkę. Dodam tylko, że w Polsce zakupiłem ostatnią książkę Zychowicza "Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA", ale z lekturą wstrzyma się kilka tygodni, muszę zresetować głowę jakąś lżejszą lekturą np. "Karpe bijem" Andrzeja Pilipuka.

data wydania: 13 lutego 2018
ISBN: 9788380622890
liczba stron: 424
kategoria: historia
język: polski


W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.


Zapraszam do lektury. Jeżeli, ktoś już czytał zapraszam do komentowania.



You can login with your Steem account using secure Steemconnect and interact with this blog. You would be able to comment and vote on this article and other comments.

Login with Steemconnect

Reply

Comments

No comments